czwartek, 7 kwietnia 2011

Po jarmarku... i całe szczęście

Jestem trochę opóźniona z tym postem - jak z resztą często w moim przypadku bywa z różnymi rzeczami.
Choć w sumie to moje opóźnienie tylko na zdrowie wyjdzie paru osobom, którym by nie wyszło gdybym go napisała w terminie, w jakim zaplanowałam. Trochę się uspokoiłam i doszłam do wniosku, że gówna nie należy ruszać, bo zacznie śmierdzieć oraz lepiej z mądrym skończyć niż z głupim zacząć.

Odnośnie jarmarku mam tylko parę uwag- organizacja była do niczego, dzieci tańczyły na tej samej scenie, na której stały stoiska, więc dzieci podczas tańca mogły sobie zrobić krzywdę. Ktoś naprawdę kiepsko przemyślał sprawę bezpieczeństwa i moim zdaniem nie zna podstawowych zasad BHP.
Więcej pisać nie będę - jeśli ktoś będzie zainteresowany, czego się wystrzegać, gdyby chciał się zapisać na kolejną edycję jarmarku, można pytać mailowo.

Podsumowując jarmark, mogę stwierdzić, że najsympatyczniejszymi osobami biorącymi udział w jarmarku byli inni wystawcy!

Jeszcze na koniec zdjęcie mojego stoiska, które niestety kiepsko wyszło z powodu złego oświetlenia (niektóre lampy świeciły na kolorowo, więc ciężko było ustawić aparat).
(zdjęcie robione przez mojego mężczyznę - wycięłam z niego tylko stoisko)



W kolejnych postach będę sukcesywnie wklejać rzeczy robione na jarmark.
Sprzedało mi się tylko trochę drobnicy (biżuterii i koralików), więc większość rzeczy jeszcze mam u siebie.

1 komentarz:

МамаФиалка pisze...

Сколько красоты!
Ты молодец!!!