poniedziałek, 4 sierpnia 2014

XV festiwal Cracovia Danza

Ten weekend był po prostu bajeczny...

Tak, było upalnie...

Ale był też taniec, mnóstwo dobrej zabawy, pięknych strojów i fryzur. Pojawiły się nawet intrygi i "Miss Mokrej Empirki"...

Dzień zaczął się jak każdy inny. W sobotni poranek zostałam obudzona przez wpadające do sypialni promienie sierpniowego słońca (no tak... trochę to wyolbrzymiłam: w sobotę przed południem było przecież pochmurno)...
Założyłam na siebie suknię stylizowaną (nie ośmielę się jeszcze nazywać tego rekonstrukcją) na lata 1820-25:
 
 ...nieco później zostałam przepięknie uczesana przez Koafiurzystkę (fryzura zgodna z epoką sukni):


Tak przygotowana występowałam na scenie usytuowanej na wawelskim Dziedzińcu Arkadowym (oczywiście nie sama, a razem z innymi członkami grupy scenicznej Szkoły Tańca Jane Austen)...


Proszę zwrócić uwagę, jak ładnie na poniższym zdjęciu lewitujemy (to było dla nas nie lada wyzwaniem dojść w tym do takiej perfekcji podczas jedynie kilku prób):


Po występach wszyscy byliśmy zmęczeni i szukając ochłody wzięliśmy prysznic pod kurtyną wodną. Oczywiście w strojach!
 


A na koniec...

...stałam się poltergeistem ;)





To były dwa cudowne dni, po których niezwykle ciężko było dzisiaj wrócić do rzeczywistości...


PS: Tak, widzę, że formatowanie jest kiepskie, ale chyba po takim czasie zapomniałam już jak się to robi - obiecuję się poprawić ;) Zdjęcia powinny się powiększać po kliknięciu na nie :)


Brak komentarzy: